• Wpisów:543
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 20:59
  • Licznik odwiedzin:45 558 / 2020 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Myślałam dzisiaj kolejny dzień o tej sprawie. To chyba w szczegółach tkwi beznadzieja. Zawsze gdy spędzaliśmy ze sobą weekend, nadchodziła niedziela, czas rozstania. Około godziny 18, czasem wcześniej chciał już jechać do domu, żeby wpaść do kolegi jeszcze na piwo, a jak nie na piwo to po prostu, tak oo. A ja? Zawsze go prosiłam, by jeszcze został, jeszcze pół godzinki. Oczywiście odmawiał. Ja to zawsze skwitowałam, ze kolega ważniejszy ode mnie. Dopiero teraz to widzę. Przecież miał dla mnie caly weekend. Czasami proponowałam żebyśmy się w sobotę nie widzieli, a spędził czas z kolega to mówił, ze nie, ze weekend jest dla mnie. Musze być i tyle. Wiec jedna rzecz mam już do zmiany. Niby nie było z tego nigdy kłótni, ale jednak mógł się troszkę przez to czuć ograniczony.
Kolejna sprawa. Te kłótnie, które teraz nam towarzyszą. Zwykle są o brak czasu dla mnie lub o to, ze byliśmy umówieni, a nie wywiązał się z tego. Rozwiązanie? Nie umawiać się więcej. Jakoś nie wymagać od niego rozmowy ze mną, a czekać. A może nie czekać, tylko zajac się czymś na tyle by o tym nie myslec. Będzie miał czas i ochotę to zadzwoni. Poświeci mi czas. Musze o to się postarać, by nie wymagać więcej kontaktu niż może mi dać.
Ostatnia sprawa to moja zazdrość. To jest ciężkie do przełknięcia. Ale z tym tez muszę zrobić porządek. Jak to jest dokładnie. Po prostu jak wiem, ze pisze do niego jakas dziewczyna to od razu sobie wyobrażam, ze od słowa do słowa i zacznie mu się lepiej rozmawiać z nią niż ze mną. A na pewno tak będzie, gdy będą nam w codziennych rozmowach towarzyszyc kłótnie. Albo jeszcze w mojej głowie wytwarza się myśl, ze poświęca czas komuś innemu, gdyby mógł akurat ze mną. To nie jest normalne. Zawsze jest tak, ze się upre na jedna koleżankę i ona akurat mi przeszkadza.. Potem jakoś ja poznaje i przechodzi mi, ale pojawia się następna. Teraz możecie mnie zlinczować, ale poprosiłam by nie odpisywał jej. Głupie! Bo go ograniczam w jakiś sposób. Musze cofnąć tą prośbę. Będzie to dla mnie ciężkie, ale musze cos z tym zrobić. Gdy przyjedzie, podczas rozmowy powiem o tym. Mam taki plan, ze jak będę czuła następnym razem, ze zazdrość o takie głupoty mnie zżera, to pójdę do psychologa, zrobię cos z tym problemem. Tak na prawdę dla mnie tez jest to uciążliwe, przykro mi zawsze gdy wybucham z zazdrości. Ale w końcu zrobię z tym początek.

Mam pozytywne nastawienie, wiem ze zmienię swoje zachowanie. Bo chciałabym usłyszeć "cieszę się, ze Ci powiedziałem jak się czułem, teraz jestem już szczęśliwy".
Do tego dążę i to osiągnę.
 

 
Czuję się jak wrak człowieka. Nie mogę przestać o tym myśleć. Próbuje zrozumieć co się wydarzyło. Najbardziej mnie boli, ze on już tak się czuł przed moim wyjazdem. Analizuje naszą wczorajszą rozmowę, wracam do wspomnień, wspólnych chwil sprzed mojego wyjazdu. I co widzę? Widzę dzień, w którym mu pomagałam w dodatkowej załapanej pracy. Wydawał się być wtedy taki szczęśliwy. Wracając jeszcze powiedział, ze nie ma takiej drugiej dziewczyny, ktora by tak pomagała. A to było jakoś 4 dni przed moim wyjazdem. Widzę wspólny wypad do zoo, byliśmy uśmiechnięci, wymyślaliśmy różne rzeczy. Wydawał się być wtedy szczęśliwy. Widzę spacer, szliśmy za rękę. Wydawał się być szczęśliwy. Widzę niedziele, gdzie z rana planowaliśmy co będziemy robić w ten dzień, było pochmurno, my na boisku od szkoły. Dzwoniliśmy do znajomych, pytać się kto pojedzie z nami ewentualnie. Wydawał się być wtedy szczęśliwy. Widzę wieczór, wspólny film, przytuleni do siebie, jak zawsze. Wydawał się być wtedy szczęśliwy. Jest mnóstwo takich chwil, nie dalekich przed mojego wyjazdu, gdzie wydawał się być szczęśliwy. Uśmiech, radość. Wszystkie "kocham Cię", "jesteś wyjątkowa". Nie rozumiem, dlaczego ja nie potrafię dostrzec tego, gdzie był tylko trochę szczęśliwy? Według mnie byliśmy szczęśliwi, byłam ja szczęśliwa. Żeby coś zmienić przecież musze wiedzieć o było nie tak. To wszystko mnie przerasta, jest ponad moje siły. Nie potrafię normalnie funkcjonować, choć na chwile o czymś innym pomyśleć. Nie potrafię. Nie daje rady.
Nie wiem, czy może dziwnie na to reaguje. Trzymam dystans przez to. Jak zawsze ode mnie szla fala uczuć, emocji, zawsze mógł czuć, ze go kocham, tak teraz nie potrafię.. Jak mu cos napisze, to bez emocji. Powinnam inaczej reagować, ale nie umiem. Moze będzie lepiej z każdym kolejnym dniem.. Na szczęście, za kilka dni ma przyjechać na 2 dni, może po rozmowie twarzą w twarz jakoś to będzie lepiej.. Zobaczymy co czas przyniesie..
  • awatar ` Niezależna od innych <3 .: @serdeleknadiecie: Wczoraj mi powiedział, ze w ostatnim czasie jest nie do końca szczęśliwy. Po prostu chciałby bardziej to szczęście odczuwać. I, ze nie chodzi tu o ten okres, gdy jestem zagranica (bo to jest akurat koszmar dla nas, kłótnie są o wiele częstszym zjawiskiem). Mówil, ze wcześniej tez tak było. I ja tego nie rozumiem.. Jak to określił, do pełni szczęścia potrzebuje tego, byśmy byli jak jeden organizm i się rozumieli.. Ale mi się wydaje, ze tak było. Nie mam pojęcia. Dzisiaj pól dnia już się do mnie nie odzywa, nie daje znaku żadnego :( pisałam, ale cisza..
  • awatar serdeleknadiecie: Ale ja nie rozumiem... Teraz twierdzi, ze jest nieszczęśliwy? To niech powie co mu tak nie pasuje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czasami drugi człowiek, nawet ten najbliższy potrafi mnie zaskoczyć, ale oby tylko pozytywnie.. Właśnie nie.. Potrafi sprawić, ze w jednej chwili tracę grunt pod nogami, wszystko się wali, sypie.. Jeszcze wczoraj szczęśliwi, nie myśląc co nas czeka, a teraz? Teraz ogromna dziura w głowie i pytanie "jak to?". Dlaczego wcześniej nic nie widziałam, nie potrafiłam zauważyć? Moze dlatego, że ja byłam szczęśliwa pomimo wszystko, pomimo tych złych momentów.
Nie wiedziałam, ze człowiek może tak długo udawać, ze jest mu dobrze, mówić "jestem szczęśliwy z Toba", a w sercu ukrywać prawdziwa prawdę. Czy te wszystkie chwile były udawane? Nie szczere? Po co to wszystko..
Nie rozumiem.. Nie rozumiem tych wszystkich uśmiechów skierowanych w moja stronę, pocałunków, trzymania za rękę.
Spróbujmy to naprawić.. Ale jak? Nie mam pomysłów.. Zaproponowałam, ze wrócę, ale powiedział, żebym została do końca, "to tylko miesiąc". W takich sytuacjach, tylko dużo rozmów, wspólny czas pomagają z tego wybrnąć. Boje się już nawet cokolwiek zaproponować, żeby nie było, ze nie może być sobą, bo ja pragnę rozmowy codziennej.
W tym wszystkim to w sumie wychodzi na to, ze ja byłam szczęśliwa, a on nie do końca.. Co to znaczy? Ciężkie pytanie, ale z tego co zrozumiałam, to brakuje mu czegoś, nie wiadomo czego. Powiedział, ze tak już jest nawet zanim wyjechałam. Byłam strasznie zaskoczona tym, ale wyjascic do końca nie potrafi czego mu brakuje. Dziwne jest to, ze tak na prawdę wszystkie kłótnie, a raczej większość zaczyna się przez to, ze nie wywiązał się z obietnicy, czy danego mi słowa. No ale kłótnie ja powoduje! Ja zaczynam! Bez sensu to wszystko.
Wiem o tym już cały dzien, a dalej mam mętlik w głowie, nie wiem co o tym myśleć. Mowi, ze mam się tym nie przejmować.. Ale jak? Jak się nie przejmować jego szczęściem.. Nie mogę go przecież trzymać na sile, szantażować ani nic w tym stylu. Jeżeli miałby być szczęśliwy z kimś innym, musze na to pozwolić..
Jedno chociaż dobre, ze chce być szczęśliwy przy mnie. Będziemy odbudowywać, ale sama nie wiem jak.
To jest takie zagwmatwane wszystko. Żeby on był w pełni szczesliwy, to ja wtedy będę chodziła smutna i mi będzie przykro, bo wtedy nie bedzie miał czasu dla mnie, a żebym ja byla w pełni szczęśliwa, to on znowu się źle czuje. Nie ma tu złotego środka.. A jeszcze w trakcie tak ciężkiej rozmowy dla mnie słyszeć "ja chce z Toba rodzinę założyć".. Wtedy to ja już nic nie wiedziałam.. I dalej nie wiem jak się zachować...
  • awatar Gość: @` Niezależna od innych <3 .: cieszę się, że mogłam pomóc spojrzeć na temat od innej strony. Jeśli przy tym użyłam zbyt ostrych słów, przepraszam.
  • awatar ` Niezależna od innych <3 .: @gość: Nie patrzyłam na to z tej strony co mi wytłumaczyłaś/łeś. Wydaje mi się, ze masz racje po części z ta spirala, ale czasami już tak mam, ze nawet jak się staram bardzo to, w którymś momencie i tak wybuchnę, ale w sumie na pewno by to było rzadziej jak teraz. Dziekuje za rade, wezmę to do siebie.
  • awatar Gość: Wnioski? Dorosłego nie próbuj wychowywać. Albo go akceptujesz i motywujesz jedynie otwartością, dobrocią i ciepłem - tak, żeby zawsze mogl z pełnym zaufaniem do Ciebie przyjść, że go nigdy nie odtrącisz - albo nie zawracaj sobie z nim głowy. Najgorsza rzecz, jaką ludzie w związkach próbują, to wychowywanie partnera. Albo Ci pasuje, albo nie. I tyle :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ludzie mówią "ciesz się chwilą"
Z jednej strony mają rację, bo życie ucieka między palcami, nie wrócimy czasu, który przemknął nam przed nosem. Lata uciekają, a wspomnień powinno przybywać, powinniśmy robić rzeczy, które na pozór wydają się głupie, nienormalne. Gdy takie cos zrobimy, to później często do tych chwil wracamy.
Lecz są też takie momenty w życiu, ze po prostu nie da się cieszyć tymi chwilami, nie obchodzi nas to, ze się starzejemy, a szlak wtedy trafia słysząc "uśmiechnij się, zycie jest tylko jedno". Potrafimy zrozumieć ludzi uśmiechniętych, powinniśmy jeszcze się nauczyć rozumieć to, ze człowiek czasami potrzebuje samotności, smutku. Po prostu sobie popłakać, pobyć w swoim świecie, w którym w tych momentach nie liczy się uśmiech i radość.
  • awatar Perfect_Girl: Eh, żeby tak moja rodzina to zrozumiała. Za każdym razem gdy jest po prostu smutno to nadchodzi to standardowe "umarł ci ktoś?". Może kiedyś zrozumieją? Obserwuje :)
  • awatar road to nowhere: Zgadzam się. Czasem ludzie potrzebują takich momentów, by odłączyć się całkowicie od wszystkiego, być sam na sam ze swoimi myślami w swoim własnym świecie. Nawet Ci, co tak bardzo cieszą się chwilą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tęsknota jest horrorem, bólem, ciężarem nie do zniesienia.
Wypowiadając imię mojego wybranka czuję w sercu ukłucie, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż nie mam go w zasięgu ręki. Tęsknota wzbudza we mnie strach, lęk przed tym, że sobie nie poradzę. Bo co jeżeli okażę się zbyt słaba i mój organizm nie poradzi sobie z tym uczuciem? Zamiast szczęścia w oczach, będzie widoczny smutek i żal.. Żal o wszystko, a najbardziej o to, ze podejmując decyzje nie przewidziałam. ich konsekwencji..
Tęsknota w sumie jest ukryta we wszystkim.
Gdy zostaniemy odrzuceni przez miłość naszego życia.. Co wtedy? Wtedy tęsknimy za bliskością, obecnością, nawet za zwykłym "cześć" wypowiedzianym przez ta osobę.
--------------------

Codziennie jadąc do pracy, w pociągu, patrzę a Twoje zdjęcie.. Na Twoją twarz, każdą jej ryse. Wpatruje się w Twoje oczy. Wtedy przypominam sobie chwile, kiedy siedziałam tuz przed Toba i zerkałam w nie głęboko. Patrząc na Twoje zdjęcie robi mi się lżej na sercu. Ta okropna, przyprawiającą ogromny ból tęsknota zamienia się w czyste uwielbienie, radość.. Niestety nie trwa to długo, bo to uczucie niczym bumerang - wraca nim zdążę się nacieszyć szczęściem.

Każdy musi sobie znaleźć swoj sposób na radzenie z tęsknota, bo inaczej zrujnuje ona doszczętnie teraźniejszość..
  • awatar Mi ki <3: Tęsknota to kula u nogi
  • awatar kruk55: tęsknotom i oczekiwaniom skrzydła wyrastają u ramion
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez 5 i pół roku związku, to jest pierwsza nasza taka długa rozłąka. Wcześniej, to tylko raz zdarzyło się, ze przez 2 tygodnie się nie widzieliśmy. Co prawda, po dwóch miesiącach byłam na 4 dni w Polsce, ale to tylko pogorszyło mój stan. Przed urlopem jakoś sobie tu żyłam, tez było ciężko, ale dawałam radę. Teraz minęły już prawie 3 tygodnie po urlopie, a dalej nie umiem się ogarnąć. Te 4 dni w Polsce były idealne, miałam przy sobie największy Skarb. I może dlatego teraz mi tak trudno, bo przypomniałam sobie co straciłam wybierając przyjazd tu na 4 miesiące.

W moich wyobrażeniach wyglądało to całkiem inaczej, codzienne rozmowy, pisanie i tęsknota.. To miało być cos, co nas jeszcze bardziej do siebie zbliży, a jest..? Jest zupełnie inaczej.. Zawsze się znajdzie coś, co będzie ważniejsze choć od chwili rozmowy ze mną.. Remont w domu, wyjście na piwo ze znajomym, film, bo zawsze akurat trzeba cos zrobić.. To wszystko co się wiąże z ta odległością zabija we mnie radość z życia, uśmiech.. Zwracałam na to uwagę już setki razy, mówiłam, ze potrzebuje większego kontaktu,ale dopóki on nie będzie chciał sam czegoś zmienić, na siłę nic nie wskóram..

Bardzo ciężko jest mieć swój nastrój uzależniony od tego, ile ktoś Ci czasu poświęca..bo zdarzają się dni, gdy pogadamy, wtedy aż prominieje, ale czy na długo? Nie, cieszę się tym 2 dni, a potem znowu dopada mnie smutek i żal.. Bo przecież normalne jest to, ze człowiek potrzebuje bliskości, nawet na odległość są sposoby, by ja dać ukochanej osobie.. Ale trzeba chcieć!


~ Możemy osiągnąć wszystko, ale do tego potrzeba zaangażowania obu stron..
  • awatar ` Niezależna od innych <3 .: @gość: Przykro mi, ze takie cos Ciebie spotkało, ale masz racje, ze w takiej sytuacji najlepiej na chłód chłodem.. Albo spróbować całkowicie się odciąć od tej sytuacji.
  • awatar Gość: Rozumiem Cię doskonale. U mnie to było tak, że miałam totalną otwartość na niego. Pisaliśmy cały dzien. Następnego dnia oczekiwałam tego samego, z ufnością napisałam - i co ? Odpowiedziało mi Cały dzień milczenie. Nic mnie tak nie rani jak brak odpowiedzi, milczenie. Po pierwszym zranieniu dosc niechętnie wrocilam do ciepłej wymiany zdań. Schemat powtórzył sie jeszcze kilka razy. Rany i bol spowodowały, że całkowicie zablokowałam sie i zamknęłam. Bo po co szukać kontaktu - by tylko wystawiać sie komuś do tego, by mogl ranić? To nie ma sensu. Entuzjazm został zabity, otwarty umysł - zamordowany. A potem dziwi sie, że nie tęsknie. Może i tęsknię, ale nigdy tego nie dam tego po sobie znac, by nie ułatwiać mu ranienia mnie, zadawania ciosów. Nigdy nie okażę tęsknoty, bo nie chcę być znowu zraniona jego zimnym działaniem z PREMEDYTACJĄ. na chłód zmuszona jestem odpowiadać chłodem. I tak już pozostanę w tej zamrożonej pozycji, bo on jest zbyt perfidny, aby można było się przed nim otworzyć.
  • awatar Gość: Zła decyzja :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej, dzisiaj coś od siebie..

Myślicie, że normalne jest, gdy dziewczyna napisze do chłopaka (kolegi), tak po prostu, "miłego dnia ". Gdzie nie utrzymują ze sobą tak częstego kontaktu, ostatni raz jakoś 3 miesiące temu ze sobą pisali. Wiecie, on jej odpisał, w tym dniu wymienili ze sobą 3 wiadomości jakoś i koniec. Na drugi dzień ta sama dziewczyna już pisze "Dzień dobry, dziekuje i wzajemnie nie spiecz się tam za bardzo ". (chodzi o slonce, bo ów chłopak pracuje na budowie.
I tu pytanie do was, czy to jest normalne, ze tak bezinteresownie, nagle dziewczyna przypomniała sobie o starym kumplu?
Ten stary kumpel to mój chłopak, a ja jestem bardzo zazdrosna, bo doszukuje sie jakiegoś podtekstu w tym.. Nie czytałam mu wiadomości, tylko takim zbiegiem okoliczności akurat spytałam sie czy pisał ostatnich dniach z tą dziewczyną, bo jakoś mam na nią akurat uczulenie..

Dodam, ze jest mi ciężko, bo w maju wyjechałam do Holandii, na 4 miesiące ( 2 tygodnie temu byłam w Polsce na 4 dni), a za jakoś 3 tygodnie chłopak ma do mnie przyjechać). To nie zmienia faktu, ze czuje się tu samotnie, możecie powiedzieć Twój wybór, ze tu jesteś, ale czasem wyższa siła nas gdzieś ściąga. Ja jestem tu, w obcym kraju, prawie bez kontaktu z Polakami (tu gdzie pracuje jestem jedynym obcokrajowcem), jest mi trudno tu, a słysząc o tym, ze ona nagle sobie o nim przypomniała to pęka mi serce..



Powiedźcie czy to ja wariuje?

Miłego dnia dla was!
  • awatar Alex Spring: Może po prostu powinnaś pogadać ze swoim chłopakiem otwarcie, bo takie domysły psują Twoje samopoczucie, a co za tym idzie atmosferę w związku. Pozdrawiam!
  • awatar road to nowhere: Jesteś zazdrosna to znaczy, że naprawdę Ci zależy. Tylko uważaj, żeby ta zazdrość nie zamieniła się w chorobliwą zazdrość bo to już jest bardzo toksyczne. Myślę, że nie masz powodów do obaw :)
  • awatar serdeleknadiecie: Nie wariujesz, tez bym sie wkurzyła... ;/ Ale z drugiej strony w związku chodzi o zaufanie! Ona może sobie pisać, ale pytanie co zrobi on? I jeżeli zdecyduje się z nim spotkać to Ty powinnaś to uszanować i zaufać ;) Podkreślę, ze mężczyźni rozumują pewne sprawy inaczej niż my. Dla niego sms od koleżanki z "miłego dnia" jest smsem od koleżanki z "miłego dnia" ;) A my kobiety to sobie dobieramy do głowy bóg wie co, a on i tak za tą JEDYNĄ ma Ciebie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nasze serca pompują krew a łzy są słone. Wiem, że czasem sam tonę w morzu złych myśli. I jedyne co z tego mam to psychiczne blizny.
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna odbijaj się
Wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał!

<33



 

 
  • awatar Kiss of Death . ! .: Ojejku. *.* Nigdy nie słyszałam tej histori... +zapraszam do mnie na 2 rozdział. :) Kom mile widziany. ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dla Ciebie budzę nowy dzień,
w Tobie widzę cały sens,
wiem, że o tym marzysz też,
zależy mi na Tobie i naprawdę staram się.
  • awatar rappeler: Dobrze,że Ci się układa :)
  • awatar As long as stars are above you ♥: na zawsze ... ♥
  • awatar marida011: Ciekawy blog, ciekawe wpisy- szczerze, podoba mi się twój blog.... ;P Zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Zakocha%C5%84ce/525950927470108 oraz do strony internetowej: https://www.facebook.com/StopZabijaniuZwierzat?fref=ts a także: https://www.facebook.com/pages/Dzia%C5%82aj-Reaguj-Czuj/216868435147058 Zapraszam: http://marida021.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bywają te gorsze i te lepsze dni,
Bywają chwile, w których płyną łzy,
Wspomnienia pozostaną w sercu mym,
Jest tam małe miejsce, w którym mieszkasz Ty..
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
  • awatar Gość: Sustain the awesome work !! Lovin' it! My Website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: Enjoyed the pictures, i truly like the one of %image_title%, perfecto. my website - http://onlinesmpt200.com
  • awatar Gość: ale wąsy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Każdy pun­kt widze­nia coś znaczy.
Każdy ma swo­je za­lety i wa­dy, priory­tety i ce­le.
Każdy ma rację by­tu.
Dla­tego w życiu tak bar­dzo pot­rze­ba od­po­wied­niej perspektywy.
 

 


Czasem wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki. Ale wtedy masz już pewność,
że nie utoniesz, bo na plecach niesiesz koło ratunkowe zwane doświadczeniem.
Warto podjąć ryzyko.