• Wpisów: 546
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin: 48 730 / 2057 dni
 
fooorno
 
Przez 5 i pół roku związku, to jest pierwsza nasza taka długa rozłąka. Wcześniej, to tylko raz zdarzyło się, ze przez 2 tygodnie się nie widzieliśmy. Co prawda, po dwóch miesiącach byłam na 4 dni w Polsce, ale to tylko pogorszyło mój stan. Przed urlopem jakoś sobie tu żyłam, tez było ciężko, ale dawałam radę. Teraz minęły już prawie 3 tygodnie po urlopie, a dalej nie umiem się ogarnąć. Te 4 dni w Polsce były idealne, miałam przy sobie największy Skarb. I może dlatego teraz mi tak trudno, bo przypomniałam sobie co straciłam wybierając przyjazd tu na 4 miesiące.

W moich wyobrażeniach wyglądało to całkiem inaczej, codzienne rozmowy, pisanie i tęsknota.. To miało być cos, co nas jeszcze bardziej do siebie zbliży, a jest..? Jest zupełnie inaczej.. Zawsze się znajdzie coś, co będzie ważniejsze choć od chwili rozmowy ze mną.. Remont w domu, wyjście na piwo ze znajomym, film, bo zawsze akurat trzeba cos zrobić.. To wszystko co się wiąże z ta odległością zabija we mnie radość z życia, uśmiech.. Zwracałam na to uwagę już setki razy, mówiłam, ze potrzebuje większego kontaktu,ale dopóki on nie będzie chciał sam czegoś zmienić, na siłę nic nie wskóram..

Bardzo ciężko jest mieć swój nastrój uzależniony od tego, ile ktoś Ci czasu poświęca..bo zdarzają się dni, gdy pogadamy, wtedy aż prominieje, ale czy na długo? Nie, cieszę się tym 2 dni, a potem znowu dopada mnie smutek i żal.. Bo przecież normalne jest to, ze człowiek potrzebuje bliskości, nawet na odległość są sposoby, by ja dać ukochanej osobie.. Ale trzeba chcieć!


~ Możemy osiągnąć wszystko, ale do tego potrzeba zaangażowania obu stron..

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @gość: Przykro mi, ze takie cos Ciebie spotkało, ale masz racje, ze w takiej sytuacji najlepiej na chłód chłodem.. Albo spróbować całkowicie się odciąć od tej sytuacji.
     
  • awatar
     
     
    gość
    Rozumiem Cię doskonale. U mnie to było tak, że miałam totalną otwartość na niego. Pisaliśmy cały dzien. Następnego dnia oczekiwałam tego samego, z ufnością napisałam - i co ? Odpowiedziało mi Cały dzień milczenie. Nic mnie tak nie rani jak brak odpowiedzi, milczenie. Po pierwszym zranieniu dosc niechętnie wrocilam do ciepłej wymiany zdań. Schemat powtórzył sie jeszcze kilka razy. Rany i bol spowodowały, że całkowicie zablokowałam sie i zamknęłam. Bo po co szukać kontaktu - by tylko wystawiać sie komuś do tego, by mogl ranić? To nie ma sensu.  Entuzjazm został zabity, otwarty umysł - zamordowany. A potem dziwi sie, że nie tęsknie. Może i tęsknię, ale nigdy tego nie dam tego po sobie znac, by nie ułatwiać mu ranienia mnie, zadawania ciosów. Nigdy nie okażę tęsknoty, bo nie chcę być znowu zraniona jego zimnym działaniem z PREMEDYTACJĄ. na chłód zmuszona jestem odpowiadać chłodem. I tak już pozostanę w tej zamrożonej pozycji, bo on jest zbyt perfidny, aby można było się przed nim otworzyć.
     
  • awatar
     
     
     
  •  
     
    Niestety nie zawsze jest tak, jak tego oczekujemy czy sobie wyobrażamy... wtedy bardzo łatwo się rozczarować.
     
  •  
     
    Niestety odległość potrafi osłabić uczucie, ale wierzę że pokonacie kryzys ☺