• Wpisów: 546
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin: 48 730 / 2057 dni
 
fooorno
 
` Niezależna od innych <3: Czasami drugi człowiek, nawet ten  najbliższy potrafi mnie zaskoczyć, ale oby tylko pozytywnie.. Właśnie nie.. Potrafi sprawić, ze w jednej chwili tracę grunt pod nogami, wszystko się wali, sypie.. Jeszcze wczoraj szczęśliwi, nie myśląc co nas czeka, a teraz? Teraz ogromna dziura w głowie i pytanie "jak to?". Dlaczego wcześniej nic nie widziałam, nie potrafiłam zauważyć? Moze dlatego, że ja byłam szczęśliwa pomimo wszystko, pomimo tych złych momentów.
Nie wiedziałam, ze człowiek może tak długo udawać, ze jest mu dobrze, mówić "jestem szczęśliwy z Toba", a w sercu ukrywać prawdziwa prawdę. Czy te wszystkie chwile były udawane? Nie szczere? Po co to wszystko..
Nie rozumiem.. Nie rozumiem tych wszystkich uśmiechów skierowanych w moja stronę, pocałunków, trzymania za rękę.
Spróbujmy to naprawić.. Ale jak? Nie mam pomysłów.. Zaproponowałam, ze wrócę, ale powiedział, żebym została do końca, "to tylko miesiąc". W takich sytuacjach, tylko dużo rozmów, wspólny czas pomagają z tego wybrnąć. Boje się już nawet cokolwiek zaproponować, żeby nie było, ze nie może być sobą, bo ja pragnę rozmowy codziennej.
W tym wszystkim to w sumie wychodzi na to, ze ja byłam szczęśliwa, a on nie do końca.. Co to znaczy? Ciężkie pytanie, ale z tego co zrozumiałam, to brakuje mu czegoś, nie wiadomo czego. Powiedział, ze tak już jest nawet zanim wyjechałam. Byłam strasznie zaskoczona tym, ale wyjascic do końca nie potrafi czego mu brakuje. Dziwne jest to, ze tak na prawdę wszystkie kłótnie, a raczej większość zaczyna się przez to, ze nie wywiązał się z obietnicy, czy danego mi słowa. No ale kłótnie ja powoduje! Ja zaczynam! Bez sensu to wszystko.
Wiem o tym już cały dzien, a dalej mam mętlik w głowie, nie wiem co o tym myśleć. Mowi, ze mam się tym nie przejmować.. Ale jak? Jak się nie przejmować jego szczęściem.. Nie mogę go przecież trzymać na sile, szantażować ani nic w tym stylu. Jeżeli miałby być szczęśliwy z kimś innym, musze na to pozwolić..
Jedno chociaż dobre, ze chce być szczęśliwy przy mnie. Będziemy odbudowywać, ale sama nie wiem jak.
To jest takie zagwmatwane wszystko. Żeby on był w pełni szczesliwy, to ja wtedy będę chodziła smutna i mi będzie przykro, bo wtedy nie bedzie miał czasu dla mnie, a żebym ja byla w pełni szczęśliwa, to on znowu się źle czuje. Nie ma tu złotego środka.. A jeszcze w trakcie tak ciężkiej rozmowy dla mnie słyszeć "ja chce z Toba rodzinę założyć".. Wtedy to ja już nic nie wiedziałam.. I dalej nie wiem jak się zachować...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    gość
    @` Niezależna od innych <3 .: aha jeszcze jedno, weź się wreszcie opanuj bo widać że cie swędzi i suty drą i nic się nie liczy dla Ciebie innego tylko twoja własna dupa.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @` Niezależna od innych <3 .: cieszę się, że mogłam pomóc spojrzeć na temat od innej strony. Jeśli przy tym użyłam zbyt ostrych słów, przepraszam.
     
  •  
     
    @gość: Nie patrzyłam na to z tej strony co mi wytłumaczyłaś/łeś. Wydaje mi się, ze masz racje po części z ta spirala, ale czasami już tak mam, ze nawet jak się staram bardzo to, w którymś momencie i tak wybuchnę, ale w sumie na pewno by to było rzadziej jak teraz. Dziekuje za rade, wezmę to do siebie.
     
  • awatar
     
     
    gość
    Wnioski? Dorosłego nie próbuj wychowywać. Albo go akceptujesz i motywujesz jedynie otwartością, dobrocią i ciepłem - tak, żeby zawsze mogl z pełnym zaufaniem do Ciebie przyjść, że go nigdy nie odtrącisz - albo nie zawracaj sobie z nim głowy. Najgorsza rzecz, jaką ludzie w związkach próbują, to wychowywanie partnera. Albo Ci pasuje, albo nie. I tyle :)
     
  • awatar
     
     
    gość
    A potem jest tak, że na skutek doznanych przykrości on zaczyna sie Ciebie bać. Zaczyna unikać, spóźniać sie. Ty odbierasz to jako zaniedbywanie Cię lub odrzucenie. Zaczynasz sie denerwować i dążysz do tego, by go za to ukarać. Wtedy on zaczyna się Ciebie jeszcze bardziej bać i jeszcze bardziej unikać. Wtedy Ty jeszcze bardziej sie denerwujesz. Wtedy on jeszcze bardziej boi sie Ciebie i unika.  Spirala zapętla sie. Powstaje efekt korkociągu. Osiągasz skutki odwrotne do zamierzonych.
     
  •  
     
    @gość: Być może mnie znasz, nie wiem.. Bo dla paru osób nie jestem anonimowa.. Dla nie których awantura o to, że się wcześniej umówiliśmy np. na wspólne oglądanie gwiazd, przy czym  mieliśmy rozmawiać przez telefon, a on po prostu nagle zznalazł sobie inne olany, gdzie dzień wcześniej nie było prawie wcale kontaktu, bo był umówiony w pracy (na ten temat nic nie wspominałam) i dzień później też był umówiony i miało go nie być całe po południe, nie miało byc znowu kontaktu(t też ok), to dla nie których jest to awantura "o nic", a dla mnie to jest coś wiecej. To prośba o uwage, skupienie na mnie choć przez jakis moment.. Wiesz jak to jest.. czekasz, czekasz.. do późnych godzin, a tu brak odzewu? I może wyjaśnisz mi po czym wnioskujesz, że jestem nie wierna, oglądam sie za innymi facetami i zakłamana?
     
  • awatar
     
     
    gość
    Ja widzę to zupełnie inaczej, przeciwnie niż Ty. To przeciez Ty nie dotrzymalas słowa, nie on - bo to Ty skazujesz go na głodówkę zamykając przed nim lodówkę na klucz i każąc spać na wycieraczce. To Ty mu robisz awantury o nic - bo przespał ze zmęczenia popołudnie? Skazujesz go na ciezkie pokuty nie wiadomo za co, zamykając na długie godziny z psami w jednym pokoju. To Ty ciagle oglądasz sie za alternatywą, innymi facetami, jestes całkowicie mu niewierna. Czy jakikolwiek facet byłby tym zachwycony? Wzbudziło by to wulkan uczuć w kimkolwiek w stosunku do Ciebie? Zastanów sie nad sobą, nie bądź tak strasznie zakłamana.
     
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków