• Wpisów: 546
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin: 48 730 / 2057 dni
 
fooorno
 
` Niezależna od innych <3: Myślałam dzisiaj kolejny dzień o tej sprawie. To chyba w szczegółach tkwi beznadzieja. Zawsze gdy spędzaliśmy ze sobą weekend, nadchodziła niedziela, czas rozstania. Około godziny 18, czasem wcześniej chciał już jechać do domu, żeby wpaść do kolegi jeszcze na piwo, a jak nie na piwo to po prostu, tak oo. A ja? Zawsze go prosiłam, by jeszcze został, jeszcze pół godzinki. Oczywiście odmawiał. Ja to zawsze skwitowałam, ze kolega ważniejszy ode mnie. Dopiero teraz to widzę. Przecież miał dla mnie caly weekend. Czasami proponowałam żebyśmy się w sobotę nie widzieli, a spędził czas z kolega to mówił, ze nie, ze weekend jest dla mnie. Musze być i tyle. Wiec jedna rzecz mam już do zmiany. Niby nie było z tego nigdy kłótni, ale jednak mógł się troszkę przez to czuć ograniczony.
Kolejna sprawa. Te kłótnie, które teraz nam towarzyszą. Zwykle są o brak czasu dla mnie lub o to, ze byliśmy umówieni, a nie wywiązał się z tego. Rozwiązanie? Nie umawiać się więcej. Jakoś nie wymagać od niego rozmowy ze mną, a czekać. A może nie czekać, tylko zajac się czymś na tyle by o tym nie myslec. Będzie miał czas i ochotę to zadzwoni. Poświeci mi czas. Musze o to się postarać, by nie wymagać więcej kontaktu niż może mi dać.
Ostatnia sprawa to moja zazdrość. To jest ciężkie do przełknięcia. Ale z tym tez muszę zrobić porządek. Jak to jest dokładnie. Po prostu jak wiem, ze pisze do niego jakas dziewczyna to od razu sobie wyobrażam, ze od słowa do słowa i zacznie mu się lepiej rozmawiać z nią niż ze mną. A na pewno tak będzie, gdy będą nam w codziennych rozmowach towarzyszyc kłótnie.  Albo jeszcze w mojej głowie wytwarza się myśl, ze poświęca czas komuś innemu, gdyby mógł akurat ze mną. To nie jest normalne. Zawsze jest tak, ze się upre na jedna koleżankę i ona akurat mi przeszkadza.. Potem jakoś ja poznaje i przechodzi mi, ale pojawia się następna. Teraz możecie mnie zlinczować, ale poprosiłam by nie odpisywał jej. Głupie! Bo go ograniczam w jakiś sposób. Musze cofnąć tą prośbę. Będzie to dla mnie ciężkie, ale musze cos z tym zrobić. Gdy przyjedzie, podczas rozmowy powiem o tym. Mam taki plan, ze jak będę czuła następnym razem, ze zazdrość o takie głupoty mnie zżera, to pójdę do psychologa, zrobię cos z tym problemem. Tak na prawdę dla mnie tez jest to uciążliwe, przykro mi zawsze gdy wybucham z zazdrości. Ale w końcu zrobię z tym początek.

Mam pozytywne nastawienie, wiem ze zmienię swoje zachowanie. Bo chciałabym usłyszeć "cieszę się, ze Ci powiedziałem jak się czułem, teraz jestem już szczęśliwy".
Do tego dążę i to osiągnę.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego