• Wpisów: 546
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin: 48 730 / 2057 dni
 
fooorno
 
` Niezależna od innych <3:

“Nie wiem co to za rodzaj miłości..”


Tak napisałam pod koniec wczorajszego wpisu. Dzisiaj już znam odpowiedź na to pytanie.
M. Kocha mnie prawdziwą, szczerą, normalną miłością. Darzy mnie uczuciem takim, jakie powinno być w każdym normalnym związku. Np. w sobotę nie chciał mnie wypuścić z objęć, gdy na chwilkę musiałam wstać, w niedziele jak byliśmy się przejść, chciał cały czas trzymać mnie za rękę. Gdy z jakiegoś powodu nasze ręce się rozłączyły, to zaraz szukał już mojej raczki. Takimi małymi gestami pokazujemy, ze kochamy, ze druga osoba jest ważna.
A teraz moja miłość.. Wczoraj przypadkiem doszłam do tego, ze kocham obsesyjna miłością.. Moje uczucie do niego jest mocne, ogromne... Czasami mogłoby się wydawać, ze aż za mocne. Tylko, ze to już nie jest normalne, skoro przynosi mi to bol.. Przykładem jest to, iz dobrze się czuje, jestem pełna radości, tylko gdy on jest przy mnie. Nie znoszę sytuacji, kiedy zwraca uwagę na kogoś innego, gdzie mógłby ten czas poswiecic mi.  Myślę wtedy, ze nagle ten ktoś, stanie się ważniejszy. Te i nie tylko te myśli, to tak na prawdę obsesja. Niestety, ale teraz dopiero widzę, ze problemem w tym związku jestem ja. Gdy wyjechałam, często mi powstarzal na początku, ze nie wie co ze sobą zrobić, ze zawsze weekendy spędzaliśmy razem, a teraz nagle tak dziwnie jest. Ale dal rade, zaczął wypełniać ta pustkę spotkaniami ze znajomymi, czymkolwiek, by tylko było lżej. Mi się nie  udało, ja utknęłam. Zawsze liczyłam  na niego, zawsze czekałam na wiadomość,na telefon, zawsze był i jest w mojej głowie. A powinnam wziąć z niego przykład i znaleźć sobie to jakieś zajecie, wypełnić czas tak, bym żyła codziennością, a nie nim. On ma być dla mnie dodatkiem, chęcią, a nie potrzebą. Nawet nie wiem kiedy do tego doprowadziłam. Moze to już dużo wcześniej trwało, ale dopiero teraz wyszło wszystko na wierzch.jedno jest pewne. Wrócę do Polski, musze załatwić ubezpieczenie i czym prędzej do psychologa, wyleczyć się z tego. Wyczytałam w Internecie, ze to wszystko ma podłoże lekowe, ze wszystko tak na prawdę może być winną dzieciństwa, a z jednej strony moje do najłatwiejszych nie należało.


Został mi tu nie cały miesiąc. Postaram się, aby się śmiać, cieszyc z małych rzeczy. Z tego co mi oferuje codzienność, skupić się na tym, co mam w pobliżu. Nie czekać na wiadomość, ale jak będą mnie nachodziły źle myśli bede powtarzać w myślach "On Cię kocha. Bedzie miał czas, to napisze, musisz być cierpliwa". Nawet i 100 razy na godzinę, ale będę powtarzać, az mi się to wbije do głowy ;) w końcu na razie musze cos robić na wlasna rękę. Dzisiaj zajrzałam w głąb mojego bloga, w stare cytaty. Zawsze dodawalam takie, które się utożsamialy ze mną. Żaden nie trafił tu przypadkowo. Czasami jednego szukałam godzinę, az trafił się taki, który przemówił do mojego samopoczucia. Trafiłam dzisiaj na cytaty o szczęściu. chce być po prostu znowu tak szczęśliwa. A przecież mam dalej swój powod do szczęścia! Przecież on jest dla mnie, kocha mnie, codziennie ma choć trochę czasu dla mnie, zawsze mogę na niego liczyć tak na prawdę. Wiec dlaczego jestem jaka jestem? Nie wiem.. Ale czas to zmienić! ;)

Powracam do ćwiczeń i zakazu jedzenia słodyczy! To już 3 raz w ciągu ostatnich 3 miesięcy.. Ćwiczenia jeszcze daje rade, ale slodycze? To jest przekleństwo. Po co je ktoś wymyślił? :D zawsze po około dwóch tygodniach od postanowienia rzucenia słodyczy już po nie sięgam. Tym razem kupiłam sobie tabletki na zmniejszenie apetytu. Wczoraj pierwsza porcja, dzisiaj druga. Zobaczę czy działają za około dwa tygodnie. Jeżeli nie sięgnę po kolejna, nie zdrowa dawkę cukru w postaci czekolady, lodów,batoników...  Na dzisiaj to chyba tyle..
Pozdrawiam wytrwałych! Miłego wieczoru ;)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków