• Wpisów: 546
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin: 48 730 / 2057 dni
 
fooorno
 
` Niezależna od innych <3: Poniedziałek. Z jednej strony nienawidzę tego dnia. Rano jak wstaję to z pytaniem dlaczego już po weekendzie? Ale po chwili uświadamiam sobie, ze ten dzień właśnie zaczyna napędzać cały tydzień. A im szybciej to zleci, tym mniej tygodni mi zostanie tutaj. Teraz mam 3 tygodnie, ale zaraz będzie wtorek, potem środa, a dla mnie w środę to już prawie weekend! Czwartek minie nim się obejrzę,potem piątek-kolejny weekend i 2 tygodnie do powrotu.

Tak bardzo mi się spieszy do Polski, ale ogólnie lubię swoją prace! Nie zwariowałam. I jeszcze powiem więcej. Jest to pierwsza praca, w której się tak dobrze czuje. Moze przez atmosferę panującą w firmie? Holendrzy są tacy mili. Pracuje w warsztacie samochodowym. Jestem jedynym obcokrajowcem, a w dodatku jedyną kobieta. Tak w skrócie (żebyście nie myśleli, ze jestem mechanikem jakimś) to moje zadanie polega na tym, aby wjechać samochodem do "garażu" na podnośnik, podnieść, ściągnąć kola, potem zmienić opony, wyważyć, założyć z powrotem. Tez, gdy przedziurawi się opona, to reperuje. Czasami tylko zmienić- tylne dać do przodu, przednie do tylu. Ot, cala moja robota. Moze brzmi to dość abstrakcyjnie, ale nie wymaga to ode mnie wielkiej siły. Przez pierwszy tydzień bolały mnie ręce, miałam zakwasy, ale szybko się przyzwyczaiłam. A poza tym, teraz jesteśmy poza sezonem, wiec jako tako pracy dużo nie ma.
Przy reperowaniu dziurawej opony.
Zazwyczaj jest tak, ze po prostu jakiś gwóźdź, czy śruba się wbije i już jest dziura. Ale czasami zdarza się, ze nie przejdzie ona na wylot. Właściciel zauważa tylko czubek i myśli dziura, no pięknie! Przyjeżdża, zaczynam swoja robotę, widzę śrubę, to nawet nie idę do wody zobaczyć skąd powietrze niby ucieka, bo po co? Ściągam oponę, a tam niespodzianka, nie jest przedziurawiona na wylot. Chwila zastanowienia, zakładać jeszcze raz ta oponę i iść do wody sprawić czy jest faktycznie dziurawa, czy po prostu, tak profilaktycznie załatać. Zawsze wybieram tą drugą opcje. Bo jakby się okazało, ze jest ta dziura, tylko gołym okiem jej nie widać, to bym musiała ponownie czynność powtarzać z ściąganiem opony, a tego się nie chce, za dużo czasu. Wiec klienci czasem mają załatane tam, gdzie nie ma dziury :D

Na dziś tyle opowieści o pracy ;)
A wy lubicie swoja pracę?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego